coś za coś ...
Znów mnie
będzie trochę mniej. Za tyle wolnych dni muszę teraz zapłacić wzmożonym
wysiłkiem, bo pracy nie ubywa a terminy stałe. Będę do Was zaglądać,
czasem może gdzieś się wpiszę, ale nie wszędzie, nie zawsze. Wybaczcie.
Obliczyłam, że codzienna wędrówka po blogach z komentowaniem zajmuje około
pięciu godzin, a tylu luźnych chwilowo nie posiadam. Tym bardziej, że na
pokładzie strajk -
- pomocnicy zrezygnowali ze współpracy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz