było miło, bardzo miło...
Na wstępie chcę podziękować wszystkim za piękne
życzenia.
Nie mogłam na bieżąco tego robić ponieważ urodziny
zorganizowała mi daleko od domu zaprzyjaźniona para - mój były mąż ze
swoją partnerką. Cudowni, wyjątkowo gościnni ludzie.
Tak nas na Śląsku powitali, bez fajerwerków ale
serdecznie :)
A dużo nas było, bo i nasze dzieci z partnerami, i
"domowi" przyjaciele wieloletni, a i mili memu (i nie tylko memu)
sercu goście śląscy.
Trzy dni intensywnych spotkań, trzy wieczory przy
ognisku i grillu. Ale nie tylko! Udało mi się też pospacerować po
Dolinie Sportu "Dolomity" i po Ogrodzie Botanicznym w Zabrzu oraz
podziwiać gościnność i przepiękne nowe mieszkanie w Gliwicach. Poznałam też
bliżej dwie cudne młode damy, które z racji swego wieku (14 i 12 lat) powinny
się nudzić w tak mieszanym, acz mocno rozrywkowym towarzystwie, a nie nudziły
się (podobno).
Były życzenia, było "sto lat" w różnych
wersjach, były prezenty. Najważniejsi byli jednak ludzie! A i pogoda zamówiona
dopisała, więc do późnej nocy płonęło ognisko i głosy się niosły po okolicy ;)
(co by nie mówić, to sąsiadów mają cierpliwych;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz