archiwum

okruchy pamięci
(tu przenoszę archiwalne posty z mojego bloga na Onecie)

piątek, 3 sierpnia 2012

1 lipca 2007

pogoda ... jak kobieta, zmienną jest

Tydzień minął jak jedna chwila rozgadany i roześmiany perliście.
Weekend człapie powoli kichający, kaszlący i podsypiający o różnych porach.
Ostatnie dni raz deszczem i wiatrem tak silnym zaskakują, że zmuszają drzewa do zginania karków, raz słońcem gorąco namawiającym do zrzucenia z siebie kilku warstw włożonego na cebulkę odzienia. 
I bądż tu człowieku zdrowym.
Córcia okrutnie zapłakana katarem sił ani chęci nie ma, żeby skupić się na słowie pisanym i przygotować obronę, która już w czwartek 5 lipca z rana jest naznaczona.
Ja wczoraj obudziłam się z płonącym gardłem, co wcale mi się nie podoba jako, że chorować nie mogę sama w urlopowanej firmie zostawszy na dyżurze.
Dobrze, że chociaż koty na chodzie, może szklankę herbaty podadzą? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz