znów się czepiam???
... spiskowa
teoria dziejów? ... s.f.? ... a może ...?
"Marcinkiewicz
to nie tylko najpopularniejszy polski polityk. To również najbardziej
przebiegły polityczny gracz, który właśnie otworzył sobie drogę do
prezydentury, i to nie tylko Warszawy.
Zmęczony, mocno upudrowany premier Kazimierz Marcinkiewicz zbliża się do mikrofonu ustawionego pod jabłonką w ogrodzie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Konferencje pod jabłonką zamiast w salach kancelarii to pomysł jego doradców. Tym razem to już ostatnia taka konferencja, bo premier przyszedł pożegnać się ze swoimi współpracownikami, a tak naprawdę pochwalić przed narodem dokonaniami. Przemówienie siłą rzeczy nie trwa długo. Skupiony, poważny, przejęty. Kończy, odwraca się na pięcie i samotnie odchodzi, a za nim biegną kamerzyści i fotografowie wszystkich dzienników, bo kto by nie chciał mieć ujęcia odchodzącego premiera? Tyle że Marcinkiewicz wcale nie odchodzi.
– Dopiero teraz zaczyna się jego poważna kariera, w której może samodzielnie budować zaplecze polityczne – mówi Aleksander Hall, znawca meandrów polskiej polityki. I po ewentualnym sukcesie na stanowisku prezydenta Warszawy sięgnąć po prezydenturę kraju. (...)"
Zmęczony, mocno upudrowany premier Kazimierz Marcinkiewicz zbliża się do mikrofonu ustawionego pod jabłonką w ogrodzie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Konferencje pod jabłonką zamiast w salach kancelarii to pomysł jego doradców. Tym razem to już ostatnia taka konferencja, bo premier przyszedł pożegnać się ze swoimi współpracownikami, a tak naprawdę pochwalić przed narodem dokonaniami. Przemówienie siłą rzeczy nie trwa długo. Skupiony, poważny, przejęty. Kończy, odwraca się na pięcie i samotnie odchodzi, a za nim biegną kamerzyści i fotografowie wszystkich dzienników, bo kto by nie chciał mieć ujęcia odchodzącego premiera? Tyle że Marcinkiewicz wcale nie odchodzi.
– Dopiero teraz zaczyna się jego poważna kariera, w której może samodzielnie budować zaplecze polityczne – mówi Aleksander Hall, znawca meandrów polskiej polityki. I po ewentualnym sukcesie na stanowisku prezydenta Warszawy sięgnąć po prezydenturę kraju. (...)"
("Kazimierz Przebiegły" Juliusz Ćwieluch)
Wybaczcie
monotematyczność. Jakoś mnie to nurtuje. Boję się intryg. Dla mojego miasta nie
chcę wilka w owczej skórze. A może ... znów się czepiam?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz