pocztówka z ...
Tak mnie
Gdynia pożegnała.
Wracam do Was wypoczęta, choć porządnie
"udeptana". W ciągu czterech dni mojego pobytu nad "wielką
wodą" nie spadła nawet kropla deszczu, było ciepło i bezwietrznie. Pogoda
sprzyjała spacerom, przemaszerowałyśmy więc z Paczusią sporo kilometrów.
Przegoniła mnie pieszo z Gdyni do Sopotu, zajrzałyśmy do znanych i nieznanych
kątów w Gdańsku, na deser zostawiając sobie piękny park w Oliwie.
Z naszych wędrówek przywiozłam dużo wrażeń i zdjęć
lepszych czy gorszych. Niestety aparat wyciął numer i wszystkie zdjęcia mają
wybitą datę i godzinę, na dokładkę i jedno i drugie błędne. Tak więc za czas
jakiś będę przekonana, że np. te zdjęcie robiłam 9 września a nie 2
października. Dobrze chociaż, że rok się zgadza ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz